Forrest Gump (1994)

Dziś to już ostania recenzja z serii „Filmowej Wielkanocy”. Dopiero co zaczynały się święta, a my mamy już tydzień później. Ostatni film, jaki widziałem, w tym tygodniu jest bardzo wyjątkowy. Powiem szczerze, że zabierając się za pisanie o nim, mam lekkiego stracha, ponieważ zasługuje on na wszystko, co najlepsze. Domyślam się, że pewnie większość z Was widziała go już, ale moją motywacją była pewna osoba, która go nigdy nie widziała. Dlatego właśnie postanowiłem napisać o nim, aby ktoś, kto jeszcze go nie widział, nadrobił tę produkcję, bo już na wstępie powiem, że jest naprawdę warto.

Jeszcze nie było filmu, który jak Forrest Gump Roberta Zemeckisa z porywającą kreacją Toma Hanksa odniósł równy sukces kasowy i artystyczny. W ciągu trzech burzliwych dekad Forrest zmienia się z lekceważonego inwalidy w gwiazdę amerykańskiego futboli; z bohatera wojennego w Wietnamie staje się królem krewetek; od honorów Białego Domu przechodzi w ramiona ukochanej. Jest odzwierciedleniem naszej epoki, ostatnim niewinnym w czasach, kiedy Ameryka utraciła swoją niewinność. Serce podpowiada mu w sprawach, których nie ogarnie jego umysł. Jest człowiekiem zasad, a jego sukcesy inspirują wszystkich. Forrest Gump to historia pewnego życia.

Wspaniała historia człowieka wyreżyserowana przez sławnego twórcę, jakim jest Robert Zemeckis, znany z serii Powrót do przyszłości, Cast Away, czy Kontakt. Nie wiem, czy miałem jeszcze okazje pisać o tak wybitnym twórcy, jakim zdecydowanie jest Pan Zemeckis. Jednak z tych wszystkich wyżej wymienionych dzieł to podoba mi się najbardziej. Historia w nim ukazana jest bardzo wzruszająca i dająca do myślenia. Reżyser stworzył dzieło, które pociąga wszystkich, bez wątpienia.

Fabuła jest po prostu epicka i jeśli komuś coś się nie podobało, to śmiało zapraszam do komentarzy, ponieważ bardzo chętnie podyskutuje na jego temat. Losy naszego głównego bohatera zostały oparte na motywach powieści Pana Winstona Grooma nominowanego do nagrody Pulitzera w 1984 roku. Od początku do samego końca wciąga niesamowicie. Widzimy zmagania młodego chłopca bardzo pokrzywdzonego przez los. Jest mu jednak dane wiele talentów, których sam nie jest świadom. Można by rzec, że od początku do końca nasz bohater jest dzieckiem, po którym wszystkiego możemy się spodziewać.
Jest to świetna lekcja, jak i motywacja dla ludzi, których w swoim życiu spotkało coś nieprzyjemnego lub nawet powodującego niechęć do życia. Nawet dzieci, które są wyzywane i wyśmiewane w szkole, mogą znaleźć tu naukę dla siebie.

Kolejnym aspektem, którego w żaden sposób nie można ominąć, jest wspaniała gra aktorska Toma Hanksa. Dowodem na to jest Oscar na najlepszego aktora pierwszoplanowego. Wspaniale wcielił się w naszego Forresta. Nie była to prosta rola, ponieważ musiał totalnie zmienić zachowanie mężczyzny. Praktycznie odwrócić go do góry nogami, ponieważ jak wspomniałem wcześniej, zachowanie naszego bohatera jest bardzo dziecinne i w żaden sposób nie przypomina dorosłego mężczyznę.
W tym filmie można podziwiać, jak aktor oddaje się roli całym swoim sercem. Dawno nie widziałem, aby aktor tak utożsamił się z postacią, którą ma zagrać.

Nie można również zapomnieć o muzyce. Odpowiedzialny był za nią Alan Silvestrin, również twórca muzyki do Powrotu do przyszłości. 
Jak dla mnie on również zrobił kawał dobrej roboty, ponieważ muzyka bardzo wpadła mi w ucho. Trzeba jeszcze zaznaczyć, że jest w końcu zaliczany do grona najbardziej interesujących i utalentowanych kompozytorów filmowych. Ja jestem bardzo wybredny, jeśli chodzi o muzykę, dlatego wielki szacunek dla tego Pana za tę pracę.

Cóż można jeszcze powiedzieć? Ileż można zachwalać? Film po prostu trzeba obejrzeć. Jest to jeden z nielicznych filmów, którym postawił ocenę 10/10 bez żadnego wahania. Naprawdę zasługuje na jak najlepsze oceny. Sześć Oscarów, trzy Złote Globe i wiele innych nie licząc nominacji. Mam nadzieję, że jeśli ktoś nie miał jeszcze okazji obejrzenia tego filmu, nadrobi to po tej recenzji, a ja ze swojej strony mogę takiej osobie tylko zazdrościć, że ogląda go pierwszy raz.
Jak wspomniałem już wyżej jest to ostatnia recenzja z „Filmowej Wielkanocy”. Jutro zapraszam do podsumowania tego tygodnia, bo będzie się działo.

6 thoughts on “Forrest Gump (1994)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*