Morgan (2016)

Zaciekawił mnie ten film od pierwszego zwiastuna. Szczególnie, że za reżyserię odpowiada Luke Scott. Tak ten Scott, syn wielkiego reżysera, który wyreżyserował takie klasyki jak „Obcy – 8. pasażer Nostromo”, „Gladiator”, „Łowca Androidów” i „Marsjanin”. Z takim bagażem rodzinnym pewnie ciężko mu będzie oderwać się od porównań do swojego ojca. Czy w tym filmie mu się to udało? Czy jego debiut filmowy sprostał oczekiwaniom widzów? Więcej w dalszej części tekstu.

Historia trochę przypomina hit ostatniego roku „Ex Machinę” i opowiada o projekcie stworzenia sztucznej osoby. Po paru próbach stworzono sztuczną dziewczynkę i nazwano ją imieniem Morgan. Pewnego dnia podczas zwykłego obiadu ze swoją wychowanką pod wpływem nerwów Morgan wydłubuje widelcem jej oko. Po tym wszystkim przyjeżdża urzędniczka by sprawdzić, czy ten projekt można dalej finansować.

Fabuła jest dość ciekawie przedstawiona chociaż momentami trochę sztampowa. Klimatem dorównuje wyżej wymienionej „Ex Machinie”, ale sprawia wrażenie jakby twórcy się dość mocno tym filmem wzorowali. Poza tym widać też, że Luke niektórymi chwytami próbuje dorównać swojemu ojcu jednak nie do końca mu się to udaje. Dodatkowo fabularnie jest dość dziurawo i często zastanawiał mnie fakt skąd ta sytuacja się bierze i dlaczego tak jest. Sama główna bohaterka też nie jest zła chociaż momentami jej decyzje są kompletnie nie uzasadnione. Aktorstwo jest całkiem ok, ale aktorzy odrywający daną rolę są tacy… mało charakterystyczni. Podobała mi się gra niektórych osób, ale szczerze powiedziawszy nie widzę w nich nic wyrazistego

Technicznie jest jednak całkiem dobrze. Widać, że syn dobrze się wyuczył fachu od ojca i mimo małego budżetu całkiem dobrze wygląda. Zdjęcia są w porządku i momentami widoki są naprawdę piękne. Muzyka może nie jest tak piękna bym słuchał jej przez kilka tygodni w domu przy pracy, ale jest miła dla ucha i nie przeszkadza w oglądaniu. Efektów specjalnych nie było za wiele , ale są dobrze zrobione.

Poza kwestiami technicznymi film też ma jakieś plusy. Niektóre sceny są naprawdę dobrze zrobione. Jak na przykład scena przesłuchania, która została zagrana wyśmienicie. Relacja jednej z wychowanek ośrodka, a tytułową Morgan też była bardzo fajna i w sumie jeszcze mi się podobała ta urzędniczka, która jak musiała to potrafiła porządnie komuś dokopać.

Ogólnie ciężko mi jednoznacznie ocenić ten film. Ma dużo wad, ale wbrew pozorom dobrze mi się ten film oglądało i jak na debiut Luke Scott poradził sobie całkiem dobrze. Jednakże jako film odrywający się od dorobku swojego ojca nie dał rady. Mimo wszystko polecam ten film, jeśli oglądanie „Ex Machina” to za mało i chcecie filmy w podobnym klimacie, a reszcie polecam po prostu spróbować, a nuż się wam spodoba

Zapraszam również do komentowania i zaglądania do naszego Fanpage’a. Im Was więcej tym lepiej 🙂

Recenzował: Maikeru

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*