Nowe Power Rangers okiem fana

POWER RANGERS

Wiadomym jest, że każdy z nas posiada jakiś serial, kreskówkę, do których z chęcią wraca.  Dla sporej części z Nas takim serialem, jest właśnie Power Rangers. W tym roku Dean Israelite wyreżyserował właśnie film pod tą nazwą. Pokładano w nim, naprawdę wielkie nadzieje, w końcu to klasyk, a takie z założenia zawsze się udają i stają prawdziwymi hitami.

Niestety. Pomimo tego, że dostał on 6 nominacji Teen Choice (min. ulubionego aktora i aktorkę w filmie science-fiction) , nie jest to film, który cieszy oko.

Wiele osób pokładających nadzieje, dostało dwugodzinny pokaz dramaturgii, gdy sama akcja mająca duży związek z serią rozpoczęła się w ostatnich 30 minutach. Sama fabuła jak i postacie wraz z ich Zordami nawiązuje do pierwszego znanego nam serialu z roku 1993. Odtwórcami głównych ról są stosunkowo mało znani aktorzy, stąd czasem odbiera się wrażenie, że nie są gotowi na tą produkcje, momentami wątpi się w to, jak ją odgrywają.

Pokazano ich jako grupę zbuntowanych młodocianych mających za nic zasady. Ktoś zdecydował się dobitnie umieścić ich we współczesnym świecie, przez co wiele tracą. Wtedy mogliśmy się nimi inspirować. Teraz, mając ich na uwadze możemy równie dobrze podpalić szkołe. Zdecydowanie efekty specjalne mogłyby być lepsze jak na budżet ( 140mln dolarów) oraz współczesną technologię, jednak są zdecydowanie mocniejszą stroną filmu i wypadają wprost doskonale przy reszcie aspektów. Przez sporą część filmu ma się wrażenie, że nie miano na nie pomysłu więc zwyczajnie wsadzono tam coś co pozornie zdawało się pasować. Oczywiście nie możemy zapomnieć o dramaturgii wynikającej z tego, że bohaterowie nieszczęśliwie nie mogli morfować (próby tego procesu wyglądały tak komicznie, że można je było porównać do solidnej niestrawności pokarmowej). Negatywna postać była dość śmieszna, schematyczna. Można było naprawdę wiele więcej wyciągnąć z aktorki. Niestety wyszła ona dość płasko, jak zwyczajna zła kobieta, która jest wściekła na świat, bo taki miała kaprys. Jej pojawienie się jest w ogóle tak poboczną historią, że gdyby nie fakt, że jest ona główną negatywną postacią (!!) , każdy by o tym zapomniał i uznał to za jakąś historyjkę z życia rybaka. Sam Zordon przypominał raczej śmieszną zabawkę, która służy do odbijania twarzy, niż to, co miał faktycznie reprezentować. Można było tutaj zastosować projekt z 93 roku. Najlepszą postacią moim zdaniem był Alfa 5. Do pozytywów można zaliczyć ścieżkę dźwiękową i samo otoczenie bohaterów, mianowicie Angels Grove. Sam scenariusz był na niskim poziomie, wystąpienia lidera „grupy” wyglądały jak chęć przemówienia do grupy przedszkolaków.

Niestety, miałam wielkie oczekiwania wobec tego filmu, po tylu latach, taka reaktywacja, oczekiwania i dosłownie cios w twarz. Kiedyś czerpaliśmy z tego świetną zabawę, ratowaliśmy świat, wcielając się w poszczególnych bohaterów, naśladowaliśmy ich czyny, a teraz? Niestety nie wyciągniemy za dużo dobra z tego filmu, niesie on nawet więcej negatywnych czynów bohaterów. Z niechęcią musze przyznać, że czas przeznaczony na ten film można było przeznaczyć na zdecydowanie inny, bardziej produktywny cel. Widać współczesne oddziaływanie na film (postacie nie są już określone rasowo). Niestety, film ten można odebrać jako usilny powrót do życia czegoś, co nie ma już racji bytu, niestety, mamy już określonych superbohaterów, nie ma tu miejsca dla nich, nie wnoszą nic nowego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*